W 84-tą rocznicę rozwiązania "kwestii ormiańskiej"


Jeżeli ten tytuł brzmi tajemniczo, to szybki rachunek wskaże, że chodzi tu o rok 1915. Jeżeli spytać Ormianina o to, jaką to kwestię rozwiązano owego roku, to odpowiedź może być tylko jedna - w Turcji miała miejsce Rzeź Ormian. I można spodziewać się, że w ślad za tym wyjaśnieniem otrzymamy osobistą cząstkę przekazu pamięci o eksterminacji, która otwiera przerażającą listę ludobójstw XX wieku. Jeżeli spytać o to samo Turka, prawdopodobnie zdecydowanie odrzuci takie oskarżenie. Zapewne obie reakcje będą równie emocjonalne. Co takiego wydarzyło się w Turcji przed 84 laty, że do dzisiaj Ormianie i Turcy nie mogą uzgodnić stanowiska w sprawie tego wydarzenia?

Mamy przyjrzeć się wydarzeniom dość odległym w czasie, więc najpierw warto przybliżyć sytuację Armenii i Ormian na przełomie wieków. Otóż w XX wiek Armenia wchodziła podzielona między silniejszych sąsiadów - nad obszarem historycznej Armenii panowały wtedy Turcja, Rosja i Persja. Ta sytuacja nie była wynikiem równoczesnego rozbioru, lecz kolejnego wchodzenia tych potężnych państw na obszar Zakaukazia. Persowie wpływali na bieg tamtejszych dziejów od starożytności (historia Armenii liczy sobie bez mała 3000 lat), Turcy są tam obecni od XI wieku, Rosjanie zaś wkroczyli tam w 1 połowie XIX wieku. Los małych narodów, którym dane było żyć na skrzyżowaniach wielkiej polityki nigdy nie był godny pozazdroszczenia, więc i Ormianom przyszło posmakować naprawdę gorzkich dziejów. Niech za długą dygresję historyczną wystarczy to, że ostatnia suwerenna władza Ormian nad ich ojczyzną przestała być sprawowana właśnie wtedy, kiedy w Polsce panował Bolesław Śmiały. Potem było 8 wieków, które przyszło Ormianom przeżyć pod obcym panowaniem.

Ormianie jako naród wyszli z tej próby zwycięsko. W XIX wieku poziom ich świadomości i ich aspiracje narodowe były podobne, jak u innych pozbawionych niepodległości narodów. Stąd też Ormianie byli obiektem troski władz rosyjskich i tureckich, bo właśnie te dwa państwa posiadały w swych granicach gros terytorium Armenii. Jak wyglądała sytuacja w Armenii Rosyjskiej nie trzeba tłumaczyć, bo Polacy znają te realia z własnych dziejów pod zaborem rosyjskim. Pewną różnicą jest brak porównywalnych z polskimi wystąpień antyrosyjskich w Armenii, bo była tam wciąż żywa pamięć o tym, że armia rosyjska wkraczając na Zakaukazie przepędziła stamtąd Persów. Niewola perska była nieporównanie bardziej dolegliwa niż następujący po niej okres władzy rosyjskiej. Aby wyobrazić sobie położenie Ormian w Armenii Tureckiej trzeba trochę poszperać w opracowaniach historii tego regionu.

W Turcji Ormianie jako chrześcijanie w praktyce nie mieli żadnych szans egzekwowania swoich praw, mimo że teoretycznie cieszyli się zagwarantowaną w 1839 roku przez manifest z Gülhane wolnością wyznania i posiadania majątku. W praktyce nie mogli być pewni ani swej własności, ani życia - byli obciążani świadczeniami według uznania urzędników lub właścicieli ziemskich, a powinności te były egzekwowane z całą brutalnością. Nierzadkie były również grabieże dokonywane przez wojsko. Bunty przeciwko temu bezprawiu pociągały za sobą bezwzględne pacyfikacje. Nie pomogło ani wydane w 1856 roku potwierdzenie postanowień manifestu z Gülhane, ani zatwierdzenie w 1863 roku praw narodowościowych przygotowanych przez działaczy ormiańskich. Zła sytuacja Ormian w Turcji była znana również za granicami tego kraju i stanowiła pretekst do nacisków wywieranych na władze tureckie przez państwa europejskie i Rosję. Postanowienia dotyczące praw Ormian tureckich włączone zostały nawet do traktatu z San Stefano i do traktatu berlińskiego z 1878 roku, ale to nie przyniosło poprawy położenia Ormian. Za to realnym, aczkolwiek ubocznym skutkiem dążeń Ormian było przekonanie władz tureckich o istnieniu "problemu ormiańskiego".

Próbę rozwiązania tego problemu podjął sułtan Abdülhamid II, który zasiadł na tronie w 1876 roku. Drogą prowadzącą do rozwiązania problemu miała być jednak nie zmiana dyskryminacyjnej polityki państwa lecz eksterminacja ludności ormiańskiej. W 1891 roku zaczęto formować specjalne oddziały, których przeznaczeniem było prowadzenie pogromów Ormian. Szczególne nasilenie tej akcji miało miejsce w latach 1895-96. Mimo niekiedy udanych prób organizowania przez Ormian samoobrony masakry te pochłonęły około 300 tysięcy ofiar, a 80-100 tysięcy osób szukało ratunku uciekając z Turcji. Tej akcji nie udało się ukryć przed opinią międzynarodową - wypadki te były znane dzięki relacjom cudzoziemców przebywających wówczas w Turcji, i spowodowały pewne naciski w obronie Ormian. Jednak te szokujące wydarzenia nie przyniosły całkowitego "rozwiązania" problemu ormiańskiego, które miało nastąpić dopiero 20 lat później.

Zanim to się stało, w 1908 roku władzę w Turcji przejął Komitet Jedność i Postęp zawiązany przez tzw. ruch młodoturecki, dążący do modernizacji państwa. Ormianie początkowo popierali młodoturków, ale szybko przekonali się, że będą oni prowadzili politykę nacjonalistyczną, która nie gwarantuje odejścia od dawnych metod. Potwierdzeniem tych obaw była rzeź Adany w 1909 roku, gdzie zabito 15-30 tysięcy Ormian. W tej sytuacji zaczęły przeważać wśród Ormian tendencje do uzyskania autonomii na zamieszkanych przez nich obszarach, co miałoby skuteczniej zagwarantować im bezpieczeństwo. Poparcie dla tych planów okazała Rosja, natomiast zdecydowanie sprzeciwiły się im Niemcy. Oba te państwa dążyły, każde na swój sposób, do uzyskania korzyści politycznych w regionie, a ich zaangażowanie było tak duże, że groziło nawet wybuchem wojny pomiędzy nimi. Taka konfrontacja dyplomatyczna trwała od 1912 do 1914 roku, kiedy uzgodniono układ w sprawie już nie autonomii, lecz wydzielenia dwóch stref nadzorowanych przez europejskich inspektorów. Porozumienie to nie przyniosło Ormianom żadnej realnej korzyści, zresztą nie weszło w życie z powodu rychłego wybuchu I wojny światowej. Dało natomiast kolejny sygnał władzom tureckim, że pozostawienie kwestii ormiańskiej bez rozwiązania będzie dla innych państw pretekstem do angażowania się po stronie mniejszości żyjących w Turcji. Stało się również jasne, że postulowane zabezpieczenie egzystencji Ormian na obszarach wschodniej Turcji nie daje się pogodzić z modną wówczas koncepcją zjednoczenia ludów turańskich zamieszkujących pas ciągnący się od Anatolii poprzez stepy nadkaspijskie, rosyjską środkową Azję aż po Ałtaj i Mongolię. Istnienie Armenii zdawało się wykluczać możliwość zbudowania takiego panturańskiego imperium.

Dogodnym pretekstem do usunięcia problemu stała się I wojna światowa. Turcja włączyła się do wojny słabo przygotowana, i szybko zaczęła ponosić militarne porażki. Dotkliwa była szczególnie klęska na froncie zakaukaskim poniesiona w kampanii zimowej 1914/1915. Realna stała się groźba ofensywy rosyjskiej na tereny zamieszkane przez Ormian, co mogłoby doprowadzić do trwałego oderwania ich od Turcji. Polityczną koniecznością było również wyjaśnienie przyczyn tej klęski. Rozwiązaniem miało być obarczenie odpowiedzialnością sprzyjających Rosji Ormian i pod tym pretekstem całkowite usunięcie ich z wschodniej Turcji. Bezprecedensową akcję drobiazgowo zaplanowanej eksterminacji rozpoczęto w pierwszych miesiącach 1915 roku. Narzędziem była tzw. Organizacja Specjalna powołana przez partię Jedność i Postęp jeszcze latem 1914 roku. Była to konna żandarmeria pierwotnie przeznaczona do działań na zdobytych terenach Zakaukazia. Organizację tych oddziałów otoczono tajemnicą - były one finansowane i kierowane przez kierownictwo Jedności i Postępu. Decyzję rozpoczęcia eksterminacji Ormian przypisuje się ministrowi spraw wewnętrznych Talaatowi paszy, ale nie wydaje się możliwe, by ją podjął bez aprobaty władz partii.

Pierwszym etapem realizacji planu było przeniesienie Ormian służących w armii tureckiej do batalionów roboczych budujących drogi i linie kolejowe. Żołnierze wcieleni do tych batalionów byli traktowani jak więźniowie i zmuszani do pracy w wyjątkowo ciężkich warunkach. Po wykonaniu przewidzianych zadań bataliony były likwidowane przez oddziały Organizacji Specjalnej. Wstępem do likwidacji ludności cywilnej był administracyjny nakaz oddania posiadanej broni. Pod pretekstem uchylania się od realizacji zarządzeń byli aresztowani wszyscy, którzy zdaniem władz mogliby stać się przywódcami oporu lokalnych społeczności. W marcu rozpoczęto usuwanie ludności ormiańskiej drogą deportacji. Konieczność wysiedlenia dawała się uzasadnić sytuacją wojenną i pozwalała uniknąć niebezpieczeństwa stawienia oporu przez Ormian. Deportacja obejmowała wszystkich bez względu na wiek, częstą praktyką było rozdzielanie mężczyn i kobiet. Piesze kolumny pod nadzorem oddziałów Organizacji Specjalnej były kierowane do Aleppo w Syrii. Trasa przemarszu i jego organizacja była tak wybrana, by maksymalnie zmniejszyć szanse przeżycia deportowanych. Deportowani nie byli zaopatrywani w żywność ani w wodę, nie było też mowy o jakiejkolwiek opiece medycznej. Byli wyjątkowo źle traktowani przez eskortę, na porządku dziennym były gwałty i morderstwa. Opadający z sił ludzie masowo ginęli z wyczerpania. Ci, którym udało się przetrzymać taką drogę ostatecznie trafiali w pustynny rejon Deir ez-Zor, gdzie wkrótce umierali z głodu. Akcja została zakończona w lipcu 1915 roku, a jej ofiarą padło około 1.5 miliona osób. W ten sposób w Turcji ostatecznie rozwiązano problem ormiański.

Uniknęło zagłady około 300 tysięcy osób, które zdołały przedostać się na obszar zajęty przez armię rosyjską. Wyjątkowe szczęście dopisało mieszkańcom Wanu we wschodniej Turcji i tym, którzy schronili się na górze Musa Dah na wybrzeżu Morza Śródziemnego w okolicy Aleksandretty. W obu przypadkach udało się im skutecznie bronić przed Turkami przez około miesiąc. Pierwszych uratowało wkroczenie do Wanu wojsk rosyjskich, drugich ewakuowały francuskie okręty. Przeżyło również około 150 tysięcy Ormian ze Stambułu i Smyrny, którzy nie zostali objęci deportacją, częściowo wskutek nacisku opinii międzynarodowej, do której pomimo starań władz tureckich zaczęły docierać sygnały o prowadzonej eksterminacji. Nie znaczy to, że pozostawiono ich w spokoju - 24 kwietnia policja turecka aresztowała w Stambule około 600 osób, stanowiących elitę tamtejszej społeczności ormiańskiej. Ludzie ci zostali wywiezieni i zgładzeni. Data tej akcji upamiętnia Rzeź - jest dniem, w którym co roku Ormianie upominają się o moralne zadośćuczynienie cierpieniom wszystkich ofiar Rzezi.

Oto, co wydarzyło się przed 84 laty. Było to przerażająco cyniczne i barbarzyńskie. Być może Turcja osiągnęła doraźne korzyści rozwiązując problem ormiański, jednak chyba trudno twierdzić, że to opłaciło się. W XX wiek Turcja weszła napiętnowana zbrodnią ludobójstwa, i chyba to piętno wciąż jej ciąży. Na zakończenie trzeba podkreślić, że problem nie w tym, żeby Turcja oficjalne uznała fakt tego ludobójstwa. Istnieje wystarczająco wiele dokumentów, nie tylko ormiańskich (także tureckie!), na to, że te wydarzenia miały miejsce. Nie ma też sensu szukać winnych. Winni zorganizowania Rzezi, i wykonawcy ich poleceń już są poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości. Zresztą części z nich sprawiedliwość wymierzyli sami Ormianie, np. Talaat pasza został zabity przez zamachowca w Berlinie w 1921 roku. Tak naprawdę ważne jest przede wszystkim otwarte potępienie tej przerażającej zbrodni. I to ważne dla nas wszystkich. Każda zbrodnia ujawniona, a nie potępiona, świadomie tolerowana, bądź co gorsze usprawiedliwiana, podstępnie toczy nasze człowieczeństwo, co więcej - może kiedyś znowu podpowiedzieć rozwiązanie jakiegoś "problemu". Chyba warto się przed tym bronić?

Antoni Amirowicz
Sekretarz
Ormiańskiego Towarzystwa Kulturalnego, Kraków


Prawa autorskie zastrzezone.
Ostatni raz modyfikowana 24.04.1999