Doktorat honoris causa AGH
dla Sir Harolda Kroto

Na wniosek Rady Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki, Senat AGH, uchwałą podjętą w dniu 31 stycznia 2001 r. nadał tytuł doktora honoris causa Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Profesorowi Sir Haroldowi Kroto, za wybitny wkład w rozwój nauki światowej poprzez odkrycie nowej grupy cząsteczek węgla - fulerenów.

Promotorem doktoratu był prof. Mirosław Handke (tekst laudacji wygłoszonej przez Pana Profesora w trakcie uroczystości wręczenia doktoratu honoris causa w dniu 10 października 2001 r. - przedstawiamy poniżej).

Recenzentami byli: prof. dr hab. inż. Zbigniew Floriańczyk Dziekan Wydziału Politechniki Warszawskiej, prof. dr hab. Henryk Ratajczak z Uniwersytetu Wrocławskiego (obecnie Dyrektor Stacji PAN w Paryżu).

Sir Harold Kroto Gratulacje od promotora doktoratu prof. Mirosława Handke
Moment wręczenia godności doktora honoris causa AGH W chwilę po skończonej uroczystości
Spotkanie u JM rektora AGH prof. Ryszarda Tadeusiewicza Otwarcie wystawy, poświeconej Sir Haroldowi Kroto, w Bibliotece Głównej AGH

Magnificencjo, Wysoki Senacie!
Wielce Szanowny Doktorze Honorowy!
Dostojni Goście, Panie, Panowie!


W naszym tradycyjnym ceremoniale nadania godności Doktora Honoris Causa promotor jest zobowiązany wygłosić laudację czyli pochwałę kandydata do tej najwyższej godności akademickiej. Wychwalając zasługi i osiągnięcia promotor chce dowieść, że ta godność jest w najwyższym stopniu zasłużona. Ja dzisiaj jestem w sytuacji wyjątkowej, gdyż osiągnięcia i zasługi kandydata są oczywiste i powszechnie znane i uznane. Zostały uznane i potwierdzone najpierw przez Jej Wysokość Elżbietę II poprzez nadanie Profesorowi Kroto tytułu szlacheckiego, potem przez Królewską Akademię w Sztokholmie przyznająca Sir Haroldowi w roku 1996 nagrodę Nobla w dziedzinie chemii a potem przez decyzję kilkunastu znakomitych uniwersytetów, które obdarzyły Go godnością doktora honorowego.

Wobec tych najwyższych w świecie zaszczytów i powszechnego uznania wielkiego dorobku naukowego profesora sir Harolda Kroto wręcz niemożliwym jest, aby moja laudacja, laudacja przeciętnego profesora, mogła cokolwiek nowego o kandydacie powiedzieć, mam wrażenia, że ta laudacja jest wręcz niestosowna. Tradycji musi się jednak stać zadość i mam nadzieję, że słuchacze, a przede wszystkim sir Harold wybaczą mi tę niestosowność.

Nie będę więc przytaczał długiej listy osiągnięć badawczych i odkryć dokonanych przez profesora Kroto, nie będę także omawiał jego zasług na różnych nie tylko naukowych polach, a skupię się na tym co jest niezwykłe w jego życiorysie i co stanowi o jego wyjątkowej osobowości.

W swej bardzo osobistej autobiografii profesor wspomina swój pierwszy zapamiętany wielki problem, problem jak to sam określił swojego zabawnego nazwiska. Koledzy nosili typowe dla hrabstwa Lancashire nazwiska, było wielu noszących nazwisko Smith czy Brown, on zaś dziwne i bardzo wyróżniające nazwisko - Krotoszyński, które jego ojciec skrócił do Kroto dopiero w roku 1955. To nazwisko stało się jego pierwszym życiowym wyzwaniem, musiał być najlepszym, a jego język bardziej angielski niż język szkolnych kolegów. Dzieciństwo spędził w Bolton, gdzie jego ojciec miał małą fabryczkę balonów. Ta fabryczka stała się, jak sam twierdzi, nie tylko jego miejscem pracy w czasie wakacji, a bardziej miejscem, gdzie poprzez rozwiązywanie problemów sposobił się do pracy badawczej. Rodzice sir Harolda nie byli zbyt majętni, ale mimo to nie szczędzili grosza na jego możliwie najlepszą edukację. Szczęśliwie w Bolton była dobra szkoła. Młody Harold nie zmarnował szansy, zresztą jego mądry ojciec bardzo w tym mu pomógł starannie doglądając jego prac domowych jak również kontrolując jego postępy w kształceniu.

W szkole wykształciły się jego zainteresowania, z jednej strony sztuką (jego nauczyciel sztuki dawał mu nawet dodatkowe lekcje w czasie lunchu lub po lekcjach), a z drugiej strony stopniowo jego zainteresowania koncentrowały się na chemii, fizyce i matematyce właśnie w takiej kolejności. Jak tylko mógł, to pozostały czas przeznaczał na sport, a przede wszystkim na ukochany tenis. Można powiedzieć, że w szkole w Bolton zawładnęły nim: sztuka, nauka i sport i to pozostało mu już na całe życie.

Fascynację chemią zawdzięcza swojemu nauczycielowi chemii dr. Wilf Jary, który szczególnie zaimponował mu umiejętnością dmuchania w rurkę (przy topieniu ołowiu w palniku) bez przerw na oddychanie. Fascynowała go cała atmosfera wokół chemii: różne zapachy, niebezpieczeństwo eksperymentów itp., dlatego oczywistą była jego decyzja podjęcia studiów na wówczas najlepszym w Zjednoczonym Królestwie Wydziale Chemii Uniwersytetu w Sheffield. W pierwszym dniu pobytu na jednym z budynków uniwersyteckich zauważył napis: "Wydział Architektury" był bardzo zaskoczony, że architekturą zajmują się ludzie na uczelni. Z perspektywy czasu sądzi, że gdyby w tym czasie istnieli doradcy karier zawodowych to pewnie wybrał by ten Wydział.

Swoje szkolne zainteresowania: chemią, sztuką i sportem w pełni rozwinął podczas studiów, stały się one wówczas jego prawdziwą pasją. Zanotował w tym czasie pierwsze sukcesy: w sztuce - redaktor artystyczny studenckiego wydawnictwa "Arrow", nagrody za projekty książkowych okładek zaś w sporcie - mistrzostwo w akademickich rozgrywkach w tenisie. Szczęśliwie, między sztuką i sportem znalazł dość czasu by ukończyć z wyróżnieniem studia na poziomie BSc (1961) a potem PhD (1964) i jeszcze szczęśliwie się ożenić. Można więc powiedzieć, że już początki kariery wskazywały na nieuchronność wielkiego sukcesu.

Jego zainteresowania naukowe zostały ukierunkowane podczas prac nad doktoratem w dziedzinie spektroskopii (Spektroskopia wolnych rodników otrzymanych na drodze fotolizy błyskowej), a utrwalone podczas pobytu na stypendium podoktoranckim w NRC w Ottawie, gdzie Gerhard Herzberg (także noblista) stworzył prawdziwą Mekkę dla spektroskopistów.

Tak naprawdę, samodzielną pracę badawczą rozpoczyna Sir Harold po powrocie z Kanady do W. Brytanii na Uniwersytet w Sussex, gdzie sam tworzył i wyposażał laboratorium spektroskopowe. Prof. Kroto syntetyzuje wówczas i charakteryzuje spektroskopowo złożone związki (cyanopolynes) o wzorach: HC5N, HC7N, HC9N. Na podstawie podanych przez niego częstości widmowych pomiary radioastronomiczne stwierdzają istnienia takich cząstek w przestrzeni kosmicznej, to staje się już wielkim i doniosłym odkryciem, które dla Sir Harolda stało się punktem wyjścia do dalszego programu badawczego. Ideą tego programu było symulowanie w laboratorium warunków atmosfery gwiazd węglowych (także tzw. czerwonych gigantów) i ten pomysł staje się powodem nawiązania w roku 1984 kontaktu z Robertem F. Curlem i Richardem E. Smalleyem z Rice University w USA. Dopiero po osiemnastu miesiącach oczekiwania na wolną aparaturę, prof. Kroto, rozpoczyna w dniu 1 września wraz ze studentami - współpracownikami eksperymenty. Eksperymenty polegały na laserowej sublimacji grafitu, a potem na analizie z zastosowaniem spektrometrii mas otrzymanych klasterów węglowych. W widmach mas pojawił się charakterystyczny pik przy masie 720 odpowiadającej cząsteczce C60! To było odkrycie! Później się okazało, że w 1984 roku Rohlfing opublikował widmo masowe klasterów węgla z dominującym pikiem C60, ale nie zwrócił uwagi na ten fakt. Nie wystarczy więc coś zmierzyć, trzeba jeszcze to coś zauważyć i określić. I pewnie dlatego to nie Rohlfing a Kroto, Smalley i Curl otrzymali w roku 1996 nagrodę Nobla.

Układ 60 atomów węgla może być zrealizowany w strukturę cząsteczki na 12688 sposobów (izomerów). Od początku zdecydowano, że cząsteczka ta jest trójwymiarowa co znakomicie ograniczyło liczbę kombinacji, ale problem jej struktury był ciągle otwarty. Nie wiadomo, jak długo by się na tym zastanawiano, gdyby nie artystyczne zainteresowania prof. Kroto, a przede wszystkim jego zainteresowania architekturą i zasugerowanie Smalleyowi możliwego kształtu cząsteczki C60 jako formy kopuł projektowanych przez Richarda Buckminster Fullera. Można więc powiedzieć, że nasz dzisiejszy doktor honorowy był nie tylko inicjatorem eksperymentów, które doprowadziły do odkrycia fulerenów, ale także to jego sugestia doprowadziła do wyjaśnienia ich struktury.

Odkrycie cząsteczki C60 o pięknej kulistej strukturze stało się początkiem nowego fascynującego rozdziału w historii chemii i nowej dziedziny w technologii materiałów - nanomateriałów (fulerenów i nanorurek). Po odkryciu Kroto, Smaleya i Curla rozsypał się worek z pracami nad fulerenami, opublikowano tysiące prac zastrzeżono setki patentów, a obszar tych badań jest ciągle rozwojowy.

Nie byłoby tej dziedziny chemii bez Sir Harolda Kroto, bez jego pasji artystycznej i sportowej. Fulereny są nie tylko ważne naukowo, ale są po prostu piękne, a dodatkowo swym kształtem przypominają piłki, a więc kojarzą się ze sportem.

Nagroda Nobla była wielką radością dla Sir Harolda Kroto, ale niestety radość ta była umniejszona jego rozterkami, że przecież nie wszyscy, którzy przyczynili się do tego odkrycia zostali wyróżnieni. We wszystkich swych wystąpieniach po roku 1996, czyli roku przyznania nagrody Nobla, prof. Kroto podkreślał znaczenie współpracowników studentów z Rice University: Jima Heatha, Sean O'Brien oraz Yuan Liu. Wielkie znaczenie dla rozwoju badań nad fulerenami miała opracowana przez Wolfganga Kratschmera i Dona Huffmana metoda otrzymywania fulerenów w makroilościach, bez tego odkrycia nie byłoby tak żywiołowego postępu badań nad fulerenami, a potem nanorurkami węglowymi. Niestety nagrodę Nobla może otrzymać najwyżej trzech współodkrywców. Myślę, że właśnie to uznanie dla innych pokazuje wielki ludzki wymiar osoby, którą dzisiaj honorujemy tytułem Doktora Honoris Causa AGH.

Sir Harold Kroto nie potraktował nagrody Nobla jako wieńczącej jego dorobek i ani trochę nie zmniejszył swej aktywności. W roku 1991 otrzymał specjalne stypendium profesorskie Royal Society, które umożliwiło mu pracę w dziedzinach pozabadawczych, a będących jego pasją. W roku 1995 wraz Patrick Reamsem tworzy Vega Science Trust przedsięwzięcie, którego celem jest produkcja filmów naukowych dla potrzeb BBC2 i BBC Prime. Popularyzacja wiedzy i szerzej działalność edukacyjna stała się nową pasją prof. Kroto. Stanowisko jego, jeżeli chodzi o edukacyjną rolę telewizji jest mocno krytyczne pozwolę sobie zacytować jego wypowiedź dla Le Figaro:

W moich oczach telewizja stanowi najsilniejszy środek komunikacji, jaki udało się rozwinąć. Jednakowoż moc jej jest przyćmiona, ponieważ programami rządzą interesy handlowe. Rozrywka i intryga znajdują się na pierwszym miejscu. Fakt, że najbardziej wymyślny środek komunikacji jest sterowany reklamą wydaje mi się dziwaczny i niebezpieczny. Jest to kultura anty-edukacyjna. Pociąga za sobą fakt, że większość rozpowszechnianych programów jest zła. Nie są to filmy naukowe w pełnym tego słowa znaczeniu, lecz filmy á propos nauki.

Nic dodać nic ująć, pozostaje tylko życzyć Sir Haroldowi Kroto sukcesów w tej nowej dziedzinie jego aktywności. Myślę, że więcej o tej sprawie powie nam sam w swym wykładzie doktorskim.

Wybrałem tylko kilka wątków z bogatego życiorysu naukowego Sir Harolda Kroto i nie mam wątpliwości, iż już one pokazały jak wielką osobowością jest nasz doktorant honorowy. Jestem mu szczególnie wdzięczny za przyjęcie naszej godności i obecność wśród nas, nie mam wątpliwości, że zaszczytu dostąpiła raczej nasza uczelnia niż on sam od naszej uczelni.