
Walka o Pokój
Poniedziałek:Jak podają światowe agencje, na orbitalnej stacji "Mir" po raz kolejny zepsuł się komputer. Z tego powodu stacja jest zdezorientowana, w jakim kierunku ma krążyć i rosyjscy kosmonauci muszą wkładać wiele wysiłku w upominanie jej, aby trzymała właściwy kurs. Lewo, prawo, góra, dół (byle nie za mocno to ostatnie). Amerykański kosmonauta musiał oddać swóją szczoteczkę do zębów na podparcie jakiejś automatycznej klapki, więc prosi o podesłanie nowej szczoteczki. Na razie wszyscy kosmonauci są bezpieczni. Wtorek: Sytuacja z komputerem, który był zupełnie zepsuty - ustabilizowała się. Na względny spokój cieniem kładzie się dziwne zachowanie żyroskopów: pracują na zmianę, ale nie oba naraz. Pachnie to awarią, jednak kosmonautom nie grozi niebezpieczeństwo. Ośrodek badawczy z Berkeley pyta, czy nie zostały zakłócone doświadczenia z ich chomikami; badano wpływ stanu nieważkości na rytuały godowe tych zwierząt. W związku z chwilowymi kłopotami i dekompresją w module badawczym Spektr, obecnie sprawdzana jest zdolność przystosowania się chomików do warunków próżni. Zaloty ewentualnie później. Amerykanin skarży się, że dostał zbyt twardą szczoteczkę; chciał taką sprytną, co się wygina i nie niszczy skórki na pomidorach. Środa: Żyroskopy na dobre się zepsuły. Za to udało się wymienić kilka modułów w komputerze, który jednak nadal nie działa, gdyż w związku z awarią żyroskopów stacja obróciła się bokiem do słońca i baterie dają tylko jedną czwartą nominalnej energii. Kosmonauci wybierają się na spacer w przestrzeni, aby ręcznie obrócić stację; na razie wytrwale testują szczelność kombinezonów. Oczywiście kosmonautom nie grozi żadne niebezpieczeństwo, natomiast amerykański członek załogi prosi dodatkowo o dosłanie pasty, tylko koniecznie takiej z fluorem, gdyż nie chce doprowadzić zębów do stanu, w jakim są kombinezony. Czwartek: Tuż obok "Mira" przemknął japoński satelita. Centrum Kontroli Lotów obliczyło, że gdyby nie spowodowana awarią żyroskopów obsuwka kursu stacji, satelita grzmotnąłby w nią jak dwa a dwa cztery. Tak więc nie ma tego złego... Tymczasem w kabinie unosi się niepokojący zapach. Podejrzewano przeciek chemikaliów lub przepalenie instalacji, ale ostatecznie okazało się, że to tylko nieszczelny sanitariat, więc kosmonautom nie grozi niebezpieczeństwo. Amerykanin prosi o dezodorant; zuch, jako pierwszy zgłosił się do planowanego wyjścia w kosmos. Piątek: Żyroskopy znów zaczęły działać, co jest o tyle zagadkowe, że nikt ich jeszcze nie próbował naprawiać. Niemniej wyjście kosmonautów w przestrzeń okazało się niezbędne, ponieważ na "Mirze" wybuchł pożar i cała kabina zasnuta jest dymem. Wprawdzie czas potrzebny na zregenerowanie atmosfery na stacji kosmonauci mogliby spędzić w szalupie ratunkowej, ale ta najwyraźniej w jakimś momencie odczepiła się od "Mira" i gdzieś sobie podryfowała. Obiecano dostarczyć nową najbliższym "Progresem", tymczasem - o ile regenerator atmosfery zadziała prawidłowo - kosmonautom nie grozi nic poważnego. Sobota: Z "Mirem" udało się nawiązać łączność krótkofalowcowi-amatorowi z Monterey. Połączenie nie trwało długo, stacja przemknęła szybko po niebie. Amerykanin dopytywał się krótkofalowca, czy ten nie jest przypadkiem księdzem. Marzy o wybraniu się do sklepu w Ameryce, aby móc oglądać na własne oczy szczoteczki do zębów, pasty... Ogólnie jednak humory dopisują; nadal silnie czuć dym, dzięki czemu wyziewy z toalety są mniej uciążliwe. Na brak statku ratunkowego Rosjanie dali odpór wymyślając przyśpiewkę: "Kto pierwszy pcha się do szalupy, ten przed światem daje d..." Jeden z nich twierdzi, że grywa z chomikami w pokera; analiza składu powietrza w kabinie wykazuje, że za spalonymi obiciami foteli ktoś musiał umieścić torebki z haszyszem. Ogólnie kosmonauci dostrzegli nagle wiele ciekawych zjawisk, przekazują swoje obserwacje naukowe na Ziemię i nie grozi im żadne niebezpieczeństwo. Niedziela: Żyroskopy kręcą się w kółko, ale statek utrzymuje kurs i pozycję, więc nie ma powodów do obaw o bezpieczeństwo kosmonautów. Centrum Kontroli Lotów zastanawia się nad sensownością drugiego członu swej nazwy. Po decentralizacji zgodny z rzeczywistością będzie jedynie trzeci człon, a i to - dopóki rosyjska stacja utrzyma się nad Ziemią. Borys Jelcyn przestrzega, że wysokość rządowych dotacji jest przydzielana zależnie od liczby liter w nazwie. Spory te zdają się nie docierać do zawieszonych w kosmosie astronautów, którzy popijaną przez rurkę "Kremlowską" fetują wielkie święto: po wielu trudach udało im się wreszcie naprawić komputer pokładowy! Poniedziałek: Czołowe agencje doniosły dziś, że na pokładzie orbitalnej stacji "Mir" po raz kolejny zepsuł się komputer... |
![]() |
Zagadkowy Plotkarski Przewrotny Literacki Tematyczny Galeria Redakcja |