Siedem nocy Szeherezady
Noc siódma -
kochaj albo rzuć
Podczas jednej z ostatnich wędrówek spotkałam kogoś... kto poruszył we mnie dawno zapomniane struny. Rozmawiałam z nim całą noc i była to jedna z najfajniejszych rozmów, jakie miałam na czacie. Minęło już kilka miesięcy i ciągle, mimo intymności, utrzymujemy dystans. Każdy czatujący zna ten ból :)) ponieważ zwykle cierpi męki, których nie przewidział na początku: z różnych powodów nie może się spotkać ze swym interlokutorem.
Przeważnie - to wszystko ma szanse na przyszłość, ale tylko jako związek zwariowanych sieciowych przyjaciół lub pary kochanków istniejących wyłącznie w cyberprzestrzeni (zresztą, jakby na to nie patrzeć, związek na miarę XXI wieku). To wcale nie jest złe, poza tym bardziej od nietrwałych więzów fizycznych należy cenić więzy psychiczne. Tak więc, może nigdy się nie spotkają. I nie powiedzą sobie, patrząc w oczy, że się... lubią.
Jedno spojrzenie. Jedno słowo. Jedno dotknięcie. Czy będą im dane?
Wracając do mojej ulubionej fantastyki, należy koniecznie przeczytać dwa teksty (Cyber Joly Drim Niny Liedtke i Wąż i ocean, ocean i wąż Roberta Silverberga) mówiące o odwiecznym pragnieniu poszukiwania drugiego człowieka, i co z tego wynikło. Można z nich zrozumieć, przynajmniej częściowo, co nas gna, na spotkanie świata i na spotkanie siebie.
(joka)
1 I
2 I
3 I
4 I
5 I
6 I
7
|