
Warunek brzegowy![]() 27.06.xx Nareszcie wczoraj skończyłam pracę nad tym równaniem - nazwaliśmy je równaniem rozwoju społecznego. Przez jakiś czas nie wychodziłam z pracy. Wczoraj była Mama. Jak zwykle przeszkadzała mi w pracy i coś tam mówiła. Ale tam, najważniejsze, że udało mi się zmniejszyć ilość zmiennych do 20. Teraz trzeba rozpracować warunki brzegowe i znaleźć rozwiazanie(a). Chyba najlepiej metodą elementu skończonego. Jak wracałam do domu, jakieś dziewczynki śpiewały piosenkę: Jedziemy sobie do Krakowa, a ty też, A jeśli jesteś nie gotowa to się spiesz. Pierwszy kamień, drugi kamień, trzeci kamień musi być, Raz, dwa i trzy Ciekawe. Prościuchna melodyjka, głupawe słowa - ale czuję, że coś w tym jest. Pierwszy kamień... Einstein... to mi pasuje! Tak, to jest to! 01.07.xx Rozpracowuję dalej ten warunek brzegowy. Perspektywy są interesujące, wprowadziłam też jako jeden z warunków życiorys tego Einsteina w postaci funkcji binormalnej, ale gdzie następne? Facet nadal siedzi u nas w domu, sypia w moim łóżku, odprawia na mnie te swoje gimnastyki (teraz to mi już nie przeszkadza - myślę w trakcie o moich warunkach brzegowych, a potem dopiero zasypiam). W lodówce ciągle tylko puszki i wino - wczoraj się zdenerwowałam, dałam na stół moją wypłatę i powiedziałam mu, żeby zrobił zakupy: poniedziałek - zupa pomidorowa, wtorek - grochowa, środa - ziemniaczana, czwartek - krupnik, piątek - mleczna, bo post, sobota i niedziela - rosół. Tak jak było kiedy Starzy byli - bo wciąż ich nie ma. Swoją drogą to zestawienie zup: interesująca grupa funkcyjna... może by tak... Tak, mam nowy warunek brzegowy! 11.07.xx Dodałam ten nowy warunek brzegowy. I jeszcze rozkład temperatur na terenie Europy Środkowej. Co dalej? Facet kupuje żarcie. Gotuje zupy. Starych nie ma. 13.07.xx Mam nowy warunek brzegowy! Przyszedł mi do głowy, kiedy facet odprawiał te swoje gimnastyki na mnie. Rozbicie tego ruchu na harmoniczne - to jest to! Ale się ucieszyłam! Kiedy skończył, poprosiłam go, żeby powtórzył - i po jakimś czasie zrobił to. Miłe, że wykazuje zrozumienie dla mojej pracy, od Starych nigdy nie mogłam się tego doczekać. W sumie z tym facetem nie mieszka się źle. Starych nadal nie ma - chyba wyjechali na wakacje. 30.07.xx Pracuję nadal nad warunkami brzegowymi. Na razie nic nowego. Dziś spotkałam Mamę na mieście. Krzyczała na mnie na całą ulicę. Nie chciała, żebym wracała do domu, tylko, żebym szła do jakiegoś innego, gdzieś daleko. Powiedziałam, że jest mi dobrze tu, a tam to bym zbyt wiele czasu traciła na dojście. I spytałam, czy już wracają do domu. Przecież facet może nadal spać w moim łożku, nie będzie im przeszkadzał. Coś chyba powiedziałam nie tak... Trudno, z Mamą tak zawsze. 17.08.xx Facet ma wysokie czoło na skutek łysiny - trochę dziwny kształt czoła. To mój nowy warunek brzegowy. 1.09.xx Nic nowego. Dałam forsę na życie. Mam ostatnio kłopoty z żołądkiem. 18.09.xx Nic nowego. Była Mama z Tatą. Mama krzyczała na całą klatkę, facet też. Tata schował się do mojego pokoju i spytał, co porabiam. Powiedziałam, że pracuję. 15.10.xx Nic nowego. Mama nachodzi mnie co drugi dzień i krzyczy. Facet też krzyczy. Tak... te krzyki... gdyby je rozbić w szereg i obliczyć sumę... o, następny warunek brzegowy! Mam wzdęcie. Przecież nie jadłam wczoraj grochówki - a może jednak? 20.11.xx Ostatnio nie zapisuję często notatek, bo nic się nie dzieje ciekawego. Mama nadal mnie nachodzi, ale już nie krzyczą na siebie z facetem. Wieczorem Mama wezwała mnie na poważną rozmowę, coś mi tam klarowała - powiedziałam, że tak, potem facet też mnie o coś pytał, powiedziałam z kolei, że nie - potem oboje zaczęli na mnie krzyczeć, a facet zaczął wrzeszczeć i rzucać przedmiotami, a Mama wrzeszcząc spytała mnie, co ja mam zamiar dalej z tym zrobić. Powiedziałam, że mam zamiar rozwiązać moje równanie. Mama zażądała, żebym powtórzyła, o czym była mowa, nie potrafiłam i facet zaczął tłuc głową o ścianę... Nie wiem, o co im chodziło, teraz Mama poszła, facet śpi obok mnie z bandażem na głowie. Mam coraz większe wzdęcie i jakoś tak mi się rusza w brzuchu. 10.01.xx + 1 Dziś rano nie dali mi pracować - Mama nie pozwoliła mi iść do pracy, tylko wcisnęła na mnie taką białą kieckę i zaciągnęła mnie i faceta do miasta. Tam załatwialiśmy jakieś sprawy urzędowe, potem jakiś facet o coś pytał, ja mówiłam, co kazali...Wróciliśmy do domu taksówką, przebrałam się i poszłam do pracy. Kiedy wróciłam, było pełno żarcia na stole, a facet spał w ubraniu i cuchnął alkoholem. Poszłam spać do drugiego pokoju - tam jest nowe łóżko i jeszcze jedno małe. Mam nowe kiecki, w stare nie wchodzę bo strasznie utyłam. Ten ruch w moim brzuchu - czy się go nie da wykorzystać...? 12.02.xx + 1 Praca, praca, praca. Zapisałam te ruchy w moim brzuchu jako funkcje - mam następny warunek brzegowy. 13.03.xx + 1 Nic nowego. Robota kiepsko mi idzie, bo mam kłopoty z brzuchem. 01.04.xx + 1 Dzisiaj wcześnie rano obudził mnie ból brzucha, a także pleców. Pobolało, przestało, a potem znowu. I przerwa i znowu. Jest w tym jakaś zależność... I wtedy mnie olśniło - to mój ostatni warunek brzegowy! Teraz mogę już rozwiązać to równanie! Zaczęłam krzyczeć z radości: "MAM ROZWIĄZANIE!!! MAM ROZWIĄZANIE!!!", facet przyleciał (teraz już nie śpi w moim łożku, bo śpię w pokoju Starych) i wezwał samochód. Myślałam, że mnie zawozi do Instytutu, żebym mogła wziąć się za pracę, a oni zawieźli mnie do szpitala. Teraz już po wszystkim, nie czuję się najlepiej, ale przedtem było gorzej. No cóż - wreszcie mam trochę mniejszy brzuch. Jestem szczęśliwa - rozwiązanie mam w kieszeni. Jak tylko będę mogła wstać - idę do pracy. |
![]() |
Zagadkowy Plotkarski Przewrotny Literacki Tematyczny Galeria Redakcja |