Uwielbiam jezdzić na rowerze. To jest takie wspaniałe zajęcie, które pozwala na pobycie sam na sam z natur±, o ile oczywi¶cie nie jedzie sie akurat przez centrum miasta. Ja wybrałem okolice podmiejskie i dalsze żeby sobie troszkę pojeĽdzić i pozwiedzać.
W kazdym razie jezeli ktos chcialby sobie pojezdzic to moge udzielic kilka dobrych rad:
Oto opisy kilku wycieczek ...
Wyjezdzam z Krakowa i jade w kierunku bazaru Rybitwy. Na drodze jest duzy ruch, ale zanika on jeszcze przed wyjazdem z Krakowa. Jade na wschod. Okolica jest najpierw niezbyt ciekawa: tereny przemyslowe, nieciekawe krajobrazowo. Troche dluzy mi sie droga do Niepolomic (ok. 15 km). W Niepolomicach skret w lewo, kieruje sie w strone drewnianego mostu przez Wisle. Tuz przed mostem skret w lewo i jade wzdluz Wisly, oddalajac sie od Krakowa. Widok na rzeke jest ciekawy: powiedzialbym nawet przyjemny gdyby nie swiadomosc ze jest tak zanieczyszczona. Bocznymi drogami przemykam sie w kierunku Puszczy Niepolomickiej. Przejezdzam przez puszcze w warunkach konfortowych, w porownaniu z tym jak jechalem dotychczas: droga jest asfaltowa, rowna i nie jezdza na niej samochody. I tak 10 km! Po przejechaniu puszczy skrecam w prawo i kieruje sie bocznymi drozkami w kierunku Ujscia Solnego, miasteczka nad Wisla, ktore jest najbardziej oddalonym punktem tej wycieczki. Samo miasteczko jest bardzo ladne i ma za soba duza historie. Obecnie jest dosc male, troche zaniedbane. Z Ujscia jade na zachod, troszke wracajac do Krakowa i 7 kilometrow dalej dojezdzam do miejsca, gdzie niegdys byla przeprawa promowa na druga strone Wisly. Stamtad ostatnie 15 kilometrow jade droga prosta jak strzala do Bochni (15 km). Wzdluz tej drogi jest duza ilosc jakis szybow: chyba wydobywa sie tu gaz ziemny. Do Bochni dojezdzam jeszcze przed deszczem, ktory od pewnego czasu pojawial sie na horyzoncie.
Wyjezdzam z Warszawy moja stala trasa: ul. Broniewskiego a potem Pulkowa zeby jak
najszybciej uciec od dymiacych rur wydechowych. Jade w kierunku Truskawia, ktory osiagam
po 40 minutach od wyjazdu z domu (16 km, wiatr chyba wial w plecy). W Truskawiu skrecam
w prawo na piaskowa droge, ktora wiedzie do Palmir. Przy Palmirach skrecam w lewo kolo
cmetarza i jade na chybil trafil przez Puszcze Kampinoska ale tak zeby caly czas jechac na
polnoc. To chyba najgorszy odcinek, bo mam kolarke, nie przystosowana do jazdy po lesie i
piachu. Po 5 km meki udaje mi sie wyjechac z puszczy kolo XXX, gdzie z wyrazna ulga
wjezdzam na asfalt. Wyjezdzam kolo XXX a nastepnie jadac to na zachod to troche na polnoc
dojezdzam do Nowego Kazunia i dalej w kierunku na most kolo Modlina. Przejezam most i
dojezdzam do twierdzy Modlin gdzie zatrzymuje sie na chwilke. Jade potem w kierunku na
Pomiechowek (ciagle tereny wojskowe .... cos dla amatorow zwiedzania bunkrow). W
pomiechowku skrecam na lewo i przede mna ostatnie 15 km przed Nasielskiem po drodze
niezbyt ruchliwej.
[Jeszcze nie gotowe]
Ostatnia wycieczka w 1995. Ladna pogoda, ale jak to listopad dosc mroznie. Wiatr
pomyslny, wschodni. Jade ul. Marynoncka, Pulkowa i wjezdzam na prawo w lasek Mlocinski
zeby ominac wylot z Warszawy (nie tylko ze wzgledu na ruch i spaliny ale takze ze wzgledu na
wiatr). Wyjezdzam w Lomiankach przy Wisle i przejezdzam przez srodek miasta - ruch
niewielki. Jade znana juz dobrze trasa przez Lomna i skrecam przy XXX w lewo. Przejezdzam
szose gdanska i potem jade w prawo najpierw droga piaskowa a potem asfaltowa. Tutaj ruchu
w ogolne nie ma, ladne widoczki na Puszcze Kampinowska z lewej i lasy kazunskie z prawej.
Mroz daje sie caly czas we znaki wiec staram sie nie zatrzymywac mimo ze sloneczko niezle
przyswieca. Na dluzszy postoj pozwalam sobie dopiero po przecieciu szosy Blonie - Nowy
Dwor Mazowiecki. Postoj na trawce, w samym srodku parku narodowaego i to w czesci, ktora
nie jest az tak bardzo odwiedzana przez warszawiakow. W pewnym momencie asfalt skreca
ostro w lewo. Podazam za nim chociaz przede mna droga wchodzaca wglad lasu, niestety zbyt
piaszczysta jak dla mnie. Moze innym razem, na innym rowerze... Po lewej stronie mijam
kosciol, ladny drewniany a niedlugo potem miejsce pamieci z drugiej wojny - piekny zakatek z
ltarzem polowym. Jade dalej w prawo droga piaskowa ktora dojezdzam do miejscowosci
Kampinos. Podobno jest tam jakies muzeum Kampinowskiego Parku Narodowego - tym
razem jednak przejezdzam bez zatrzymywania sie bo dzien jest krotki a godzina juz dosc
pozna. Z tego samego powodu wybieram powrot do Niepokalanowa a nie do Sochaczewa,
gdzie pierwotnie myslalem dojechac. Jeszcze tylko obiadek w knajpie w Szymanowie powrot
pociagiem do domku. Razem jechalem 6 godzin.
[Kiedys będzie opis...]
Lubisz rower? Zajrzyj na krakowsk± stronę rowerow± Jarka Strzałkowskiego

Warszawa - Nasielsk (70 km)
Warszawa - Blonie (przez Puszcze Kampinoska) (50 km)
Warszawa - Niepokalanow (60 km)
Warszawa - Ciechanów (ok. 100 km)